jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening,

Czy bomby nasienne działają?

Przygotowywanie bomb nasiennych to częsta atrakcja podczas różnych około-ogrodniczych imprez i warsztatów. Sama od początku byłam zachwycona ta ideą. Wyobrażałam sobie jak rzucam wszędzie gliniane kulki, a później cieszę się widokiem kolorowej łąki. Czy rzeczywistość dorównała moim marzenion? Sprawdźcie sami!

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening,

Co to są bomby nasienne?

Bomby nasienne to kulki ulepione z nasion, ziemi i gliny. Założenie jest takie, by rzucić bombę na teren trudno dostępny (nieużytki, opuszczone działki itd) i ukwiecić zaniedbany fragment miasta. Pod wpływem słońca i wody, glina powinna się rozpuścić, a nasiona rozpocząć kiełkowanie.

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening, seed bombs

Jak zrobić bomby nasienne?

Ich zrobienie jest szalenie proste. Jest to świetne zajęcie dla dzieci, ale odstresuje także dorosłych 🙂 Należy zmieszać z sobą ziemię, glinę i nasiona. Ja zrobiłam kilka wersji. Do części z nich wykorzystałam glinę samowysychającą, do części masę papierową. Dodawałam także różne mieszanki nasion – część kul zawierała przypadkowe nasiona z marketu, część mieszankę nasion kwiatów polnych. Wydawało mi się, że kwiaty polne powinny sobie najlepiej poradzić w trudnych warunkach, pozbawione wsparcia z zewnątrz 🙂 Eksperymentowałam także z proporcjami ziemi i gliny. Podobno powinno się wymieszać je w proporcji 5:5:1, tzn. na pięć części gliny, dodajemy pięć części ziemi i jedną część nasion. Przygotowałam nawet kule z własnej masy papierowej (zblendowane kawałki gazet z wodą).

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening,

Wymieszaną masę formujemy w kulki lub inne dowolne kształy. Ja używałam też silikonowej foremki do lodów w kształcie serduszek. Po zastygnięciu kule można użyć od razu bądź pozostawić na kilka dni do wyschnięcia.

Czy bomby nasienne działają?

Przyszedł czas na wielki eksperyment. Przygotowałam kilkadziesiąt bomb, w różnych wersjach (różne nasiona, różne proporcje). Część została rozrzucona w kwietniu, część w maju. Jedna bomba jako bomba kontrolna została „rzucona” do doniczki.

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening, seed bombs

Bomba kontrolna była podlewana średnio co 1-2 dni począwszy od połowy kwietnia.

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening, seed bombs

Tak wyglądała w połowie maja:

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening, seed bombs

Po tym czasie miałam wrażenie, że przestała się rozwijać. Co gorsza, niektóre liście zaczęły być podjadane przez szkodniki. W połowie czerwca uznałam, że można zakończyć eksperyment. Ostatnie, pożegnalne zdjęcie 🙂

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening, seed bombs

A jak poradziły sobie bomby nasienne rozrzucone po mieście?

Z oczywistych względów nie każdą bombę byłam w stanie sfotografować z bliska 🙂 Kilka z nich rzuciłam jednak tak, by mieć je „pod ręką” i obserwować co się z nimi dzieje. Te zdjęcia zostały zrobione w połowie czerwca. Jak widać z ŻADNEJ bomby nie wyrosły kwiaty…

jak zrobić bomby nasienne, kule nasienne, kule z nasionami, czy bomby nasienne działają, co to są bomby nasienne, guerilla gardening, seed bombs

Dlaczego (moje) bomby nasienne nie działają? 🙁

Przyczyny są moim zdaniem dwie. Patrząc na „bombę kontrolną” wydaje mi się, że rośliny rosną w zbyt dużym zagęszczeniu i nadmiernie ze sobą konkurują. Kwiaty by rosnąć potrzebują przestrzeni, dostępu do słońca i wody – wysiane na tak małej powierzchni wzajemnie się zacieniają i chyba trochę zwalczają. Może gdyby kula zawierała inny zestaw nasion, kwiaty poradziłyby sobie lepiej, ale to tylko hipoteza.

Patrząc natomiast na bomby rozrzucone po okolicy nie mam wątpliwości, że problemem jest… brak wody. I to nie tej wody potrzebnej do rozwoju roślin, a tej potrzebnej do rozbicia glininej otoczki. Ilość użytej gliny była różna, nie sądze zatem, by to jej nadmiar był problemem. Prawdopodobnie ilość opadów od kwietnia do czerwca nie jest wystarczająca, a na to wpływu nie mamy 🙂 Niektórzy polecają, by na początku bomby… podlewać wodą np. idąc do pracy. Hmm… skoro mieliśmy ukwiecać tereny niedostępne to trudno by było zaglądać tam raz dziennie, by podlać bomby :).

Jak dla mnie zatem eksperyment był nieudany. Marzenia o patrzeniu na ukwiecone łąki w drodze do pracy prysły, a raczej rozbiły się o glinianą skorupkę 🙂

Jeśli macie udane doświadczenia z bombami nasiennymi, koniecznie podzielce sie tym w komentarzach. Przekonajcie mnie, że za rok znów warto spróbować 🙂

Zachęcam Was także do podglądania mojego profilu na Instagramie i polajkowania na Facebook’u!

 

2 Responses

  1. Aniko_pl pisze:

    Użyłas złej gliny. Do czegoś takiego nie używa się tej substancji z marketu ale tej wygrzebanej spod humusu. Ta która użyłas była pozbawiona jakichkolwiek wartości. Ta o której pisze jest bombą odżywczą dla nasion. Na przyszły rok albo wykop gline z działki albo kup w ogrodniczym

    • Karolina pisze:

      Witaj na blogu! Za rok na pewno przetestuję Twój sposób 🙂 Jednak bomby nasienne z założenia miały ukwiecać tereny miejskie, myślę że niewiele osób ma dostęp do gliny spod kompostownika :). Dlatego wybrałam metodę najprostszą, dostępną dla każdego. Taka glina jest też w przepisach na bomby nasienne i była stosowana na warsztatach ogrodniczych, w których brałam udział 🙂 Inna sprawa, że w moim eksperymencie nie było problemu zbyt małej ilości substancji odżywczych (w tym celu użyłam ziemi ogrodniczej), a nie rozpuszczenia się samej gliny. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *